Ginący monopol
Polscy obywatele wygrali w 2008 r. w grach i loteriach TS około 1,7 mld złotych, dwa razy mniej, niż wpłacili do jego gotówki.
Ustawa hazardowa daje Totalizatorowi Sportowemu spore szanse ekspansji. Ale ich wykorzystywanie może się okazać równie nieproste jak trafienie głównej wygranej w Lotto.
W 2010 roku gry liczbowe będą dostępne także za pośrednictwem Globalnej sieci , a dodatkowo telefonów komórkowych, co zainteresuje młodszą część społeczeństwa. Poszukując dodatkowych źródeł przychodów, spółka wykorzysta tysiące ulokowanych w kolekturach lottomatów, za których pośrednictwem kontrahenci będą mogli płacić za gaz, prąd czy telefon. Brzmi nieźle, prawda ? Czyżby państwowy monopolista w grach liczbowych szykował się do wielkiego skoku, chcąc wykorzystać radykalne zapisy ustawy hazardowej, która w ciągu paru lat ma wymieść z naszych ulic automaty do gry i postawić tamę innym formom hazardu? Niezupełnie. To garść haseł z 10- letniej strategii rozwoju Totalizatora Sportowego, nagłośnionej ponad 8 lat temu. Na fali entuzjazmu towarzyszącego dopiero co podpisanej umowie Totalizatora z amerykańską firmą GTECH, dotyczącej obsługi systemu online dla gier liczbowych, kreśliła on wyobrażenia rynkowej ekspansji.
Analogicznie zresztą jak omal prawie każdy z kolejnych prezesów tej nomenklaturowej z dawien dawna korporacji.
Mamy jeszcze w pamięci huraoptymizm sprzed trzech lat Jacka Kalidy, kolejnego prezesa Totalizatora, który miał śmiałe plany zaprojektowania grom losowym wizerunek „cool” w młodym pokoleniu, agresywnego wejścia do Globalnej sieci Internet czy wykreowania ekscytującego show telewizyjnego, towarzyszącego losowaniom gier liczbowych. Ale priorytetowym orężem w walce z odbierającymi Totalizatorowi rynek operatorami automatów do gier, tzw. jednorękich bandytów, miały być zmono
Ustawa hazardowa daje Totalizatorowi Sportowemu spore szanse ekspansji. Ale ich wykorzystywanie może się okazać równie nieproste jak trafienie głównej wygranej w Lotto.
W 2010 roku gry liczbowe będą dostępne także za pośrednictwem Globalnej sieci , a dodatkowo telefonów komórkowych, co zainteresuje młodszą część społeczeństwa. Poszukując dodatkowych źródeł przychodów, spółka wykorzysta tysiące ulokowanych w kolekturach lottomatów, za których pośrednictwem kontrahenci będą mogli płacić za gaz, prąd czy telefon. Brzmi nieźle, prawda ? Czyżby państwowy monopolista w grach liczbowych szykował się do wielkiego skoku, chcąc wykorzystać radykalne zapisy ustawy hazardowej, która w ciągu paru lat ma wymieść z naszych ulic automaty do gry i postawić tamę innym formom hazardu? Niezupełnie. To garść haseł z 10- letniej strategii rozwoju Totalizatora Sportowego, nagłośnionej ponad 8 lat temu. Na fali entuzjazmu towarzyszącego dopiero co podpisanej umowie Totalizatora z amerykańską firmą GTECH, dotyczącej obsługi systemu online dla gier liczbowych, kreśliła on wyobrażenia rynkowej ekspansji.
Analogicznie zresztą jak omal prawie każdy z kolejnych prezesów tej nomenklaturowej z dawien dawna korporacji.
Mamy jeszcze w pamięci huraoptymizm sprzed trzech lat Jacka Kalidy, kolejnego prezesa Totalizatora, który miał śmiałe plany zaprojektowania grom losowym wizerunek „cool” w młodym pokoleniu, agresywnego wejścia do Globalnej sieci Internet czy wykreowania ekscytującego show telewizyjnego, towarzyszącego losowaniom gier liczbowych. Ale priorytetowym orężem w walce z odbierającymi Totalizatorowi rynek operatorami automatów do gier, tzw. jednorękich bandytów, miały być zmono
Adres www: http://60.43.224.196



